piątek, 26 grudnia 2014

Tesco - infusion: owoce leśne oraz czarna porzeczka

Przyjrzyjmy się bliżej herbatką owocowym oferowanym przez sieć sklepów Tesco. Mam przed sobą dwa smaki Forest Fruit oraz Blackcurrant na opakowaniach widnieje również napis "infusion" znaczy napar i to słowo stanowi sedno tego produktu. W opakowaniach znajdziemy 20 okrągłych torebek znanych wszystkim z wielu herbat ekspresowych. Zacznijmy od składu.
Forest Fruit
Blackcurrant
Hibiskus
Jabłko
Dzika róża 13,65%
Głóg 9,1%
Jarzębina 9,1%
Malina 9,1%
Aromat
Tarnina 4,55%
Czarny bez 4,55%
Korzeń lukrecji
Jabłko
Hibiskus 25%
Czarna porzeczka 22%
Śliwka
Aromaty
Regulator kwasowości: kwas cytrynowy
Jak widać w składzie nie ma liści herbaty, jak dla mnie nie powinno to nosić nazwy herbaty a tylko i wyłącznie napar owocowy a na opakowaniu wyraźnie widnieje napis "herbatka owocowa" no może i owocowa ale nie herbatka. Do tego czarna porzeczka stanowi mniej niż 1/4 składu herbatki o smaku czarnej porzeczki. Jak dla mnie trochę słabo się to prezentuje. Po otworzeniu opakowania dociera do nas w obu przypadkach bardzo przyjemny owocowy zapach, przy owocach leśnych jest to zapach jakiegoś sadu owocowego, czy kosza pełnego różnych owoców, a w drugiej to właśnie czarna porzeczka przejmuje pierwsze skrzypce ale to nie jest taki naturalny zapach raczej mocno przesłodzony.
Herbatki parzymy 5 minut i zalewamy wrzątkiem. Po zaparzeniu jak widać kolor jest w obu przypadkach ten sam. Zapach leśnego naparu jest bardzo delikatny, trudno wyczuwalny, w smaku bardzo dobra, owocowa, orzeźwiająca, dobrze rozgrzewa w zimne dni. Napar czarnej porzeczki natomiast ma dużo przyjemniejszy zapach, wyczuwalna jest porzeczka, w smaku dziwna nie wyczuwam porzeczki ani niczego konkretnego, nie jest zła ale nie czuć konkretnego smaku owoca tylko taką dziwną mieszankę. 
Próbowałem zaparzyć z nich więcej niż 200ml i efekt był okropny, brak smaku, zapachu, no niestety herbatki są jednorazowe i tylko na małą szklankę.
Podsumowując za cenę blisko 14 groszy za torebkę można znaleźć prawdziwą herbatę, jeśli jednak ktoś szuka konkretnie naparu z owoców to tutaj może znaleźć to czego szuka. Otrzymujemy ciekawy produkt, zdatny do picia, na pewno dobrze się sprawdzi latem jako zimny napój. 

Chateau - weisse kokos

No i mamy kolejną czekoladę znalezioną pod choinką i jest to kolejna marki Chateau tym razem białą z kokosem oraz płatkami kukurydzianymi.Jak wszystkie czekolady tej marki tutaj również mamy bardzo estetyczne opakowanie a w środku 200g czekolady w sreberku.
W składzie znajdziemy wiórki kokosowe 18% oraz 7% płatków kukurydzianych. Kakao stanowi 28%, które razem z głównymi dodatkami stanowi 53% masy całości, no i tutaj już nie jest tak dobrze bo blisko połowę stanowią dodatki niekoniecznie chętnie widziane w czekoladzie. dodatkowo wiemy że w czekoladzie znajduje się mleko pełne w proszku 13,3% oraz śmietana w proszku 5% razem 18,3% z poprzednimi daje to 71,3% reszta to cukier, i inne dodatki. Jest to wiec typowa biała czekolada, a w smaku bardzo dobra słodka, lekko kakaowa, wyraźnie rządzą tutaj wiórki kokosowe, a płatki nadają chrupkości. Czekolada jest bardzo smaczna nie za słodka, mocno kokosowa, przyjemnie chrupiąca.  Jak wszystkie czekolady tej marki mogę polecić z czystym sumieniem jednak akurat ta jest słabsza od pozostałych.

czwartek, 25 grudnia 2014

Chateau - trauben nuss

Kolejna świąteczno-prezentowa czekolada i tym razem jest to mój typ, znam tę czekoladę bardzo dobrze, często bywa u nas w domu. Jest to czekolada niemiecka niedostępna ma szeroką skalę w polskich sklepach, jako że mam blisko do granicy to na pobliskich targowiskach nie trudno o nią. Zapakowana jest w ładne estetyczne pudełeczko, w środku znajdziemy 200g mlecznej czekolady z całymi orzechami laskowymi oraz rodzynkami. Przyjrzyjmy się składowi, mamy tutaj przynajmniej 32% kako, 19% suszonych winogron w Polsce zwanych rodzynkami, oraz 14%
całych orzechów laskowych. Skład całkiem spoko 65% stanowi kakao o raz główne dodatki.
Jak widać na zdjęciu obok orzechy rzeczywiście są całe, i jest ich sporo tak jak i rodzynek. W smaku bardzo mleczna, delikatna, zdecydowanie jedna z moich ulubionych czekolad mlecznych. Twarde chrupkie orzechy, rodzynki lekko gumowate, świetnie razem współistnieją i nadają nutę smakową czekoladzie. Jednak zjedzenie na raz więcej niż jednego paseczka może być trudne, bo jest mocno słodka i mnie już trochę gryzie w gardło, ale dla mnie to jest na plus, bo po co jeść od razu całą tabliczkę, taką czekoladą należy się delektować i jeść ją po troszeczku a najlepiej w gronie przyjaciół.





środa, 24 grudnia 2014

Delica Dore - czekolada mleczna z kawałkami karmelizowanych orzechów laskowych

No i mamy święta czas zadumy i przemyśleń, okres świąteczny dla wielu jest ważnym duchowym przeżyciem związany z narodzeniem Jezusa. U mnie w domu jest to nierozłączny czas słodyczy, wszelkiego rodzaju cukierków, czekolad, batonów itp. W tym roku w paczce mojego brata znalazła się czekolada, jakiej dotąd nie widziałem, ładne zielone pudełko, wygląda bardzo estetycznie i sprawia wrażenie luksusu. Na opakowaniu czytamy że jest to czekolada mleczna, zaczyna się standardowo już wiem że mogę się spodziewać cukru w cukrze z małym dodatkiem kakaa. Czytamy dalej "z kawałkami karmelizowanych orzech.ów laskowych" bardzo lubię dodatek orzechów w czekoladzie wiec jestem dobrej myśli.
Udało mi się do niej dobrać zanim całą zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Zanim przejdę do degustacji, przyjrzę się składowi tej czekolady. Tak jak mówiłem wcześniej na pierwszym miejscu cukier, jak w każdej mlecznej, potem tłuszcz kakaowy, mleko w proszku oraz miazga kakaowa, minimum 32% masy kakaowej. Gdzieś na końcu składu czytamy "karmelizowane kawałki orzechów laskowych 6%' no w tym momencie trochę mi się przykro zrobiło oczekiwałem czegoś więcej, ale czytamy dalej bowiem podano skład tych orzeszków "cukier, orzechy laskowe 20%, laktoza, karmelizowany syrop cukrowy, tłuszcz palmowy, syrop glukozowy". Wiec karmelizowanych orzeszków jest 6% a w tych karmelizowanych orzeszkach jest 20% orzechów laskowych, czyli w całej czekoladzie orzechów laskowych jest 1,2% chyba że ja czegoś nie rozumiem, jeśli tak jest to mnie poprawcie. Wujek Google podpowiedział mi że jeden orzech laskowy waży ok 2g, czyli w czekoladzie o wadze 100g jest tego orzecha jakieś 60% nieco ponad połowa orzecha na całą tabliczkę czekolady. Skład nie powala na kolana, ale w smaku jest bardzo smaczna, mleczna, słodka ale nie tak bardzo, dużo drobnych kawałeczków "orzeszków" które przyjemnie chrupią.
Podsumowując czekolada ta jest smaczna, trudno bowiem zrobić niesmaczną czekoladę, orzeszki na opakowaniu to troszeczkę nadużycie, nie wiem ile kosztuje ale luksusowa to ona jest tylko z opakowania.

piątek, 12 grudnia 2014

Mleko, maślanka, kefir a może jogurt

Zacznijmy od mleka, najpopularniejsze jest krowie, ale wykorzystuje się także kozie, owcze, oraz bawole, dla bardziej wymagających w poszczególnych rejonach świata można spróbować mleka końskiego, wielbłądziego, reniferów, jaków oraz lam. W naszym kraju kiedy mówimy o mleku  mamy na myśli zwykłe krowie mleko. Mleko najczęściej poddaje się pasteryzacji, dzięki czemu zachowuje dłużej świeżość kosztem wartości odżywczych. Rozróżniamy 3 rodzaje pasteryzacji: 
  • Pasteryzacja długotrwała – obróbka w niskiej teperaturze 63°C przez 30 minut
  • Pasteryzacja łagodna – łagodna obróbka w temperaturze 72°C przez 15 – 30 sekund
  • Pasteryzacja wysoka (UHT) – obróbka w wysokiej temperaturze 135°C przez 1 - 2 sekundy
Mleko przed pasteryzacją podaje się procesowi normalizacji. Proces ten polega na ustaleniu zawartości tłuszczu w mleku (0%, 1,5%, 2%, 3%) poprzez odwirowanie nadmiaru tłuszczu. Ostatnio coraz częściej można dostać świeże mleko z m.in. mlekomatów lub po prostu na rynku od dostawcy. Takie mleko ma wszystkie wartości odżywcze jest jednak nie trwałe i trzeba je szybko spożyć.

Maślanka jest efektem ubocznym wytwarzania masła, jest to płyn do którego dodaje się kultury bakterii i pozostawia do fermentacji na czas do 14 godzin. Dzięki zawartości kwasu mlekowego reguluje procesy trawienne, zapobiega zaparciom, odkwasza organizm.

Kefir powstaje z mleka pasteryzowanego znormalizowanego, poddaje się go fermentacji. Uznawany jest za naturalny produkt probiotyczny, korzystnie wpływa na układ pokarmowy, wykazuje pozytywne właściwości podczas leczenia nowotworów układu pokarmowego. 

Jogurt  otrzymujemy z mleka, określenie „jogurt” zastrzeżone jest dla produktów zawierających żywe kultury bakterii w ilości nie mniejszej niż 10 mln/1ml. Otrzymujemy go z mleka surowego, poddanego fermentacji wywołanej przez bakterie.  Dzięki zawartości żywych kultur bakterii ma dobry wpływ na florę bakteryjna organizmu.


na 100g
Mleko 2%
Maślanka
Kefir
Jogurt
Kalorie
51
38
51
61
białko
3,3 g
3,5 g
3,4 g
4,3 g
Węglowodany
4,6 g
 4,7g
4,7 g
6,2 g
Wapń
119 mg
110 mg
103 mg
170 mg
Potas
152 mg
150 mg
122 mg
200 mg
Magnez
13 mg
13 mg
10 mg
17 mg
Sód
49 mg
60 mg
38 mg
63 mg
Żelazo
0,05 mg
0,1 mg
0,1 mg
0,2 mg
Jod
6 µg
3 µg
7 µg
3,3 µg
Cynk
0,38 mg
0,4 mg
0,3 mg
0,6 µg
Kwas foliowy
2-12 6 µg
3 μg
5 µg 
10 µg
Witamina C
0,94 mg
0,8 mg
1 mg
2 mg
Witamina A
42 µg
7 µg
16 μg
16 µg
Witamina B1
0,038 mg
0,040 mg
0,028 mg
0,046 mg
Witamina B2
0,162 mg
0,17 mg
0,131 mg
0,216 mg
Witamina B3
0,084 mg
0,10 mg
0,09 mg
0,14 mg
Witamina B6
0,042 mg
0,04 mg
 0,04 mg 
0,06 mg

 Zawarte tutaj informacje nie mogą stanowić oparcia dla zrównoważonej diety.

niedziela, 30 listopada 2014

Luximo Dark ze skórką pomarańczy

O to i jest święty Graal wśród czekolad, czekolada zawierająca więcej czekolady niż cukru i przy okazji nie czyszcząca naszego konta z gotówki. Seria czekolad Luximo uchodzi w dyskoncie za markę powyżej średniej, za cenę niecałych 3 zł otrzymujemy 100g gorzkiej czekolady z kawałkami skórki pomarańczy. W składzie 70% czekolady to jest coś w dzisiejszych czasach, większość czekolad jest bardziej słodka, cukrowa niż czekoladowa. Kupując czekoladę oczekuję że to będzie czekolada a nie cukier.
Czekolada jest ładnie zapakowana, widać nazwę producenta "Wawel" jest to marka znana i lubiana od której można wiele oczekiwać. Tworząc tę czekoladę stanęli na wysokości zadania, piękna czarna barwa, duże kostki, w każdej kilka kawałków skórki pomarańczy. W zapachu czuć czekoladę, w smaku tak samo, mocno czekoladowa, lekko słodkawa i do tego pomarańcza działa w tle. Każdy kto szuka taniej czekolady, a nie zadowala go zawartość czekolady poniżej 50% śmiało może po nią sięgnąć. 

Rebel Kolendra

Robiąc codzienne zakupy w markecie, moją uwagę przykuło ono piwo z dodatkiem kolendry. Niewiele myśląc znalazło się w moim koszyku, zwłaszcza że cena nie była wygórowana. W domu na spokojnie przeczytałem etykiety na butelce i możemy z nich wyczytać  ze autorem tego piwa jest Wielki Mistrz Bractwa Piwnego Marek Suliga. Nigdy wcześniej nie słyszałem o czymś takim ale brzmi nieźle. Do tego dodatek kolendry mojej ulubionej przyprawy do mięs. Zapowiada się naprawdę osra jazda. Nauczony poprzednimi degustacjami piwo zostaje wyciągnięte z lodówki ok 2h przed otwarciem.
Przed otwarciem polecają wymieszać osad, niestety ja o tym zapomniałem ale to żaden problem wymieszałem po odlaniu połowy zawartości. Wąchając piwo z butelki pojawiają się pierwsze zgrzyty, kompletny brak zapachu, jakiegokolwiek, ani chmielu ani kolendry, no cóż idziemy dalej. Nalewając tworzy się ładna piana, drobno pęcherzykowa, koloru białego, jednak po paru minutach już jej nie było. Barwa piwa jest bardzo ładna, bursztynowa , pomarańczowa, bardzo mętne nawet przed zmieszaniem osadu.  Jeszcze raz wącham tym razem z pokala i... znowu nic. Piwo jak dla mnie kompletnie pozbawione zapachu nic a nic. Pierwszy łyk i znowu nic nie czuję, piwo bardzo płaskie, nie nasycone CO2, ale bez smaku ot takie leciutkie piwko. Piwo dobrze pijalne ale nie dostarczające doznań smakowych. A teraz podzielę się opinią mojej towarzyszki degustatorki. Słabo wyczuwalny zapach, praktycznie żadnego. W smaku wyczuwalna kolendra, jednak poza nią nic więcej. Bardzo lekkie owocowe piwo, z posmakiem kolendry. 
Czytając opinie w internecie na temat tego piwa można zgłupieć jedni zachwalają pod niebiosa inni odradzają. Nie sądzę że to wyłącznie opinie producentów oraz ich konkurentów, jednak coś jest na rzeczy jak jedni wyczuwają kolendrę inni nie, jedni maja piękna pianę a inni żadnej. Czy producenci uwarzyli kilka warek i aż takie różnice są miedzy nimi? A może jedne dłużej leżą na sklepowych półkach od innych, może jedne są mocniej wstrząsane podczas transportu? Nie wiem co moze powodować aż takie różnice w postrzeganiu tego piwa. Na pewno nie powiem że piwo jest złe ale nie powiem żeby zaspokoiło moje oczekiwania. Piwo z pewnością warte spróbowania z ciekawości.

niedziela, 23 listopada 2014

Kostki rosołowe

Chciałbym podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat kostek rosołowych dostępnych w sklepach. Każdy z nas je zna, wielu z nich korzysta ale nie wielu wie co w nich siedzi. Są częstym dodatkiem do zup i sosów. Tradycyjne kostki rosołowe, mają kształt małej kostki, zbitej z różnych substancji, jednak coraz częściej można spotkać je w innej formie. Ostatnio popularne stały się dodatki smakowe w formie gęstej galaretki. W mojej opinii również przyprawy typu "warzywko" można uznać za "kostkę rosołową". Być może wielu się ze mną nie zgodzi jednak uważam że każda mieszanka przypraw i aromatów mająca na celu nadanie głębi smaku można uznać za "kostkę rosołową".
Tradycyjne kostki ze sklepowych półek, nie wiele różnią się między sobą. Znajdziemy takie o smaku "rosołu z kury", "buliony wołowego", grzybowe, warzywne oraz wiele innych, ich odmiany ograniczone są jedynie wyobraźnią marketingowców. pisząc ten wpis w domu znalazłem kostki rosołowe z firmy Knorr o smaku "bulion grzybowy" oraz "rosół z kury". Składy zostały napisane na spodniej ściance, bardzo małą czcionką, mam nadzieję że nie z powodu chęci ukrycia czegoś. W obu przypadkach początek składu brzmi identycznie (sól, tłuszcz roślinny, wzmacniacz smaku: glutaminian monosodowy, inozynian disodowy i guanylan disodowy) dopiero kolejne składniki są różne.O tym czym są dane wzmacniacze składów odsyłam do poprzednich wpisów. W kostce o smaku kury znajdziemy 3% tłuszczu kurzego oraz 0,1% ekstraktu mięsa kurzego, przy wadze 10g (jednej kostki) daje to 0,31 grama produktów kurzych. W grzybowej znajduje się 0,7% borowika i to daje 0,07 grama grzybów w kostce. Liczby robią negatywne wrażenie, w każdej kostce pełno soli, wzmacniaczy smaku, tłuszcz niewiadomego pochodzenia, a prawdziwych aromatów śladowe ilości. Skąd wiec taki fenomen kostek, na pewno z powodu uniwersalności można je dodawać do zup, sosów i każdej innej potrawy, oraz cena najtańsze kostki kupimy w dużych marketach na wagę w cenie do 10 zł za kg.
Teraz przyjrzyjmy się bulionetce również z firmy Knorr. Obecnie trwa promocja że można dostać 2 opakowania za darmo do przetestowania i takie własnie mam przed sobą. Znajdziemy 2 smaki "do duszonego kurczaka" oraz "do duszonych mięs"/ W opakowani u znajdują się po 2 opakowania z gęstym sosem. W obu na pierwszy miejscu w składzie znajduje się bulion odpowiednio drobiowy lub wołowy, jednak już skład tego buliony budzi niepokój  w jednym jest to woda/ mięso kurze 0,2% a w drugim woda/ekstrakt wołowy 1,7%. Więc na pierwszy rzut oka wygląda wspaniale bo mamy bulion mięsny ale ten bulion to prawie sama woda. Następnie w obu mamy sól, tłuszcz roślinny, a potem są róż inne. Pozytywny jest fakt braku wzmacniaczy smaku. Używałem obu kostek do rosołu i mogę je z czystym sumieniem polecić.
Ostatnie są sypkie przyprawy typu warzywko, Vegeta. Można powiedzieć że jest to sypka wersja kostki, poza tłuszczem roślinnym który tutaj nie ma zastosowania niczym się nie różnią. W składzie znajdziemy sól, wzmacniacze smaku oraz przyprawy oraz suszone warzywa.
Osobiście staram się nie korzystać z takich rzeczy, jednak jak już trzeba to wybieram, produkty pozbawione wzmacniaczy smaku oraz takie gdzie sól nie jest dominującym składnikiem. Wystarczy przejśc sie miedzy półkami a znajdziemy produkty oznaczone np. Eko lub Bio które mogą być pozbawione wzmacniaczy, lub też można zrobić samemu tego typu przyprawę z ulubionych warzyw i przypraw.

Staropramen Cool Lemon oraz Cool Grep

Pojawiła się promocja w jednym ze sklepów z piwem w mieście, promocja typu 2 w cenie jednego, grzechem jest nie skorzystać. Na miejscu okazało się że promocja jest skutkiem zbliżającego się końca przydatności do spożycia, dokładnie zostały 2-3 dni. mimo wszystko taka data nie stanowi problemu, idzie weekend, wiec i można wypić piwko, nie czekając.
A wiec mamy tutaj piwo Czeskiej marki Staropramen, oba są redlerami (mieszanka piwa i lemoniady), niestety nie znalazłem informacji w jakim stosunku piwa i lemoniady ale z reguły jest to mniej więcej pół na pół.. Mamy tutaj piwo grejpfrutowe oraz cytrynowe oba z zawartością alkoholu na poziomie 2%. Są to wiec bardzo słabe napoje. Tym razem otworzyliśmy oba naraz żeby na bieżąco porównywać je ze sobą.
Piwa chłodzimy w lodówce i wyciągamy na 30 minut przed otwarciem (co okazało się błędem ale o tym później). Otwieramy oba i wąchamy z butelki, cytryna pachnie bardzo mocno, jednak jest to zapach chemiczny, jak środek czyszczący a nie naturalna cytryna z rynku. Zapach grejpfruta jest zdecydowanie słabszy ale za to bardzie naturalny, dużo przyjemniejszy. Oba "piwa" maja problem z pianą, lejemy równym strumieniem prostopadle z kilkunastu centymetrów żeby wymusić pianę, która podczas nalewana i wygląda ładnie jednak szybko znika, żeby po 2-3 minutach zastawić pojedyncze bąbelki na powierzchni. Cytrynowe zdecydowanie lepiej pachnie ze szkła już nie tak chemicznie. Oba piwa są lekko mętne, być może to osad piwa albo miąższ owocowy. Co do smaku miałem dużo wątpliwości, grejpfrut lekko kwaśny, cytrynowe troszkę jakbym pił środek czyszczący, w obu kompletnie nie wyczuwalny smak piwa, lekko nasycone CO2. Zdecydowanie lepiej pachną i wyglądają niż smakują.
To co nalane do szkła zostało wypite a reszta z butelek odstała jeszcze kilkanaście minut w temperaturze pokojowej i to był strzał w dziesiątkę. Podczas przelewania piana była dużo obfitsza i dłużej się utrzymywała. Aromaty zapachowe oraz smakowe dużo bardziej wyraziste, smaku piwa wciąż nie czuć. To piwo zdecydowanie najbardziej nadaje eis do picia w temperaturze pokojowej dużo traci kiedy jest schłodzone. Jak ktoś lubi redlery powinien być zadowolony natomiast smakoszom piwa nie podejdzie z powodu braku aromatów browarniczych.

piątek, 21 listopada 2014

Sok vs Sok vs Sok

W jednym z wcześniejszych postów opisywałem rodzaje napojów i to kiedy sok można nazwać sokiem. Dziś chciałbym omówić temat soków, ich rodzaje oraz to czym się różnią. Pewnie wielu z was teraz powie "ja kto rodzaje soków" albo "sok to przecież sok" no właśnie nie do końca. Istnieją różne klasyfikacje soków ale ja nie będę omawiać wszystkich, tylko tę która wg. mnie jest najistotniejsza.
Soki które najczęściej spotkamy na sklepowych półkach powstają z zagęszczonego soku owocowego i to jest pierwszy rodzaj. Te soki są z reguły najtańsze i najpowszechniejsze. Jak już napisałem powstają z zagęszczonego soku owocowego, a co to takiego? Jest to odparowany sok owocowy, powstaje w wyniku odparowania wody z wyciśniętego soku, dzięki zastosowanej aparaturze nie traci on aromatów. Jak każdy proces ten także ma swoje skutki negatywne, podczas podgrzewania sok traci wartości odżywcze (witaminy, minerały). Taki koncentrat przewozi się z kraju do kraju, a na miejscu dodaje się odpowiednią ilość wody, dokładnie taką żeby otrzymać tyle ile było przed odparowaniem. Cały proces daje możliwość do oszukiwania i rozcieńczania produktu końcowego, nikogo nie oskarżam tylko zwracam uwagę na taką możliwość. Na końcu otrzymujemy sok z zagęszczonego soku owocowego, smak i aromat zbliżony do oryginalnego jednak dużo uboższy w wartości odżywcze.
Kolejnym rodzajem soków są soki jednodniowe, tutaj sprawa jest banalna, wyciskamy sok, butelkujemy, rozprowadzamy i pijemy. Ten sok nie jest poddawany żadnej obróbce, dokładnie wszystko to co zostanie wyciśnięte zostaje zabutelkowane i sprzedane klientowi.
Ostatnim rodzajem jest sok bezpośrednio tłoczony ale pasteryzowany. Ostatnio stały się bardzo popularne ze względu na nadmiar jabłek na polskim rynku, znajdziemy je w 3 oraz 5 litrowych kartonach z kranem. Są to soki które po wytłoczeniu poddawane są pasteryzacji. Jest ot proces mający na celu zbicie drobnoustrojów i wydłużenie daty ważności produktu. Takie soki nadają się do spożycia od 14 do 30 dni od otwarcia. Czy takie soki są zdrowsze od tych z koncentratu? Raczej tak bowiem pasteryzacja trwa dużo krócej niż proces odparowania i dzięki temu tracimy mniej witamin.
Zatem na rynku każdy znajdzie coś dla siebie, soki najzdrowsze lecz o krótkim terminie przydatności, soki z koncentratu najtańsze z długim terminem przydatności, oraz soku pośrednie w dużych opakowaniach lecz wystarczającym terminem do spożycia nawet dla jednej osoby. Do tego możemy wyróżnić soki mętne oraz klarowne.Pierwsze przynajmniej teoretycznie zdrowsze dzięki zawartości cząstek owoców.